Dołącz do naszej społeczności!

Paweł Seyda

Paweł Seyda



Podczas, gdy w katowickim spodku rozgrywane były ćwierćfinały i półfinały IEM Katowice Major 2019, w Berlinie najlepsze europejskie drużyny walczyły między sobą o punkty w siódmej już kolejce League of Legends European Championship. Jako, że nie samym Cs`em człowiek żyje, postanowiłem podsumować tą pełną niespodzianek kolejkę LEC.

 

Origen vs Splyce (11-2)

Na papierze zanosiło się na dość wyrównane spotkanie, jednak było tak tylko przez czas early game. W późniejszej fazie meczu, to Origen stopniowo budowało sobie przewagę, końcowo wygrywając całe spotkanie dosyć pewnie w 33 minuty. W drużynie Splyce zarówno toplaner, jak i jungler nie zdobyli żadnych killi, co z pewnością przełożyło się na finalny wynik tego starcia.

SK Gaming vs Excel Esports (3-16)

Excel Esports w tym sezonie, delikatnie mówiąc, nie błyszczy. Po sześciu tygodniach mieli oni bilans 2-11 co dawało im ostatnie miejsce w tabeli LEC. Przed tym meczem większość skazywała ich na pożarcie. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, zadziwiającym jest, z jaką łatwością Excel pokonało SK Gaming.  Nie dali oni SK dostępu do żadnych smoków, Heralda, czy Barona i po 30 minutach było już po wszystkim. Jedno z lepszych spotkań Excel w tym sezonie.

Team Vitality vs Misfits Gaming (13-6)

O ile w poprzednim meczu mogliśmy mówić o dość sporej niespodziance, tak tutaj faworyt, czyli Team Vitality nie zawiódł. Od samego początku kontrolowali oni mapę zdobywając dwa pierwsze kille. Misfits przez cały mecz nie potrafiło odpowiedzieć na grę Vitality, co poskutkowało tym, że w decydującej fazie spotkania to ci drudzy zdobyli Nashora i już po dziesięciu minutach od tego zdarzenia mogli świętować kolejne zwycięstwo

G2 Esports vs Rogue (17-7)

Rogue, będąc ostatnią drużyną w tabeli, wiedzieli, że na taryfę ulgową od drużyny Jankosa nie będą mogli liczyć. G2 pokazało raz jeszcze, dlaczego to oni są na szczycie tabeli, dopisując na swoje konto kolejne zwycięstwo i umacniając się tym samym na pozycji lidera LEC. Polscy junglerzyzaliczyli dwa skrajne występy: Z jednej strony świetny występ Jankosa, który zakończył spotkanie ze statami 6-0-5, zdobywając większość kluczowych killi w team-fight`ach, z drugiej strony Kikis i jego 0-2-3. Rogue życzymy jak najszybszego powrotu do formy, chociaż na tym poziomie rozgrywek ich los jest już raczej przesądzony.

Fnatic vs Schalke 04 (10-4)...

... czyli "Match of the week". To spotkanie nie należało do najbardziej zaciętych, przez większość czasu  Fnatic kontrolowało przebieg wydarzeń na Summoner`s Rift, nie oddali oni graczom Schalke ani jednego objective`a i po 30 minutach było już po meczu. Bardzo pewny występ każdego z zawodników Fnatic. Widać, że szok związany z odejściem Capsa już minął i ich gra zaczyna wyglądać o wiele lepiej niż np. parę tygodni temu.

Dzień 2:

G2 Esports vs SK Gaming (22-23)

Najlepsze i najbardziej zacięte spotkanie tego tygodnia oraz wielka niespodzianka jeśli chodzi o zwycięstwo SK. Już od pierwszych minut widać było, że obu drużynom zależeć będzie na zwycięstwie. Przez całe spotkanie wydawało się, że to G2 wyjdzie zwycięsko z tego boju, jednak SK potrafiło wykorzystać błędy przeciwnika i wróciło z dość nieprzyjemnej sytuacji. Cały mecz trwający 34 minuty, był niezwykle emocjonujący. Wszyscy, którzy czekali na tydzień 2-0 w wykonaniu G2 będą musieli jeszcze trochę poczekać. (G2 niezależnie od wyników w następnych kolejkach ma już zapewniony udział w play-off`ach)

Schalke 04 vs Splyce (2-10)

Mecz drużyn z tym samym bilansem punktów, a każdej z nich zależało na tym, bym choć na chwilę odetchnąć od ścisku jaki powstał w środku tabeli.  Spotkanie to nie było jednak zbyt interesujące. Do 18 minuty zobaczyliśmy tylko jedną wymiane killi, większe emocje zaczęły się po 20 minucie kiedy na Summoner`s Rift pojawił się Baron Nashor. Splyce, które do tego momentu delikatnie przegrywało wykorzystało swoją szansę; wygrali team-fight, zgarnęli Barona, a już chwilę później całą mapę

Fnatic vs Rogue (12-6)

Dalszy ciąg problemów Rogue, nie dość, że ich sytuacja w tabeli wygląda tragicznie, to nic nie zapowiada nam jakiejkolwiek poprawy. Ten mecz to niemal lustrzane odbicie tego co widzieliśmy już wcześniej, czyli całkowitej utracie kontroli na mapie przez zawodników Rogue. Fnatic doskonale wiedziało jak to wykorzystać i po 30 minutach było po wszystkim. Mecz bez większej historii

Misfits Gaming vs Excel Esports (22-23)

Zdawałoby się, że Misfits powinno sobie spokojnie poradzić z Excel, ale z tych dwóch słów tylko jedno jest prawdziwe. Spotkanie owszem wygrali, ale było mu daleko do spokoju. Early-game niezaprzeczalnie należał do graczy Excel, jednak przy pierwszym team-fight`cie błysnął Hans Sama (Draven) zdobywając cztery eliminacje i pozwalająć wysunąć się Misfits na prowadzenie. Nie był to jednak koniec emocji, gracze Excel urwali pierwszego Barona i mieli szansę na powrót do meczu, niestety, kolejny Nashor wpadł na konto Misfits i mimo najlepszych chęci Excel musiało uznać ich wyższość

Origen vs Team Vitality (6-3)

Ostatnie spotkanie kolejki i chyba także najnudniejsze. First blood padł dopiero w 16 minucie, a tempo meczu wcale po nim nie przyspieszyło. Mimo tego, Origen, które budowało sobie przewagę w złocie przez ten cały czas, pod sam koniec spotkania przycisnęło Vitality i to właśnie oni mogli się cieszyć ze zwycięstwa.

 

Tabela LEC po 7. kolejce:

1. G2 Esports (12W-2P)

2.Team Vitality (9W-5P)

3. Splyce (8W-6P)

3. Origen (8W-6P)

5.Fnatic (7W-7P)

5. Misfits Gaming (7W-7P)

5.Schalke 04 (7W-7P)

5. SK Gaming (7W-7P)

9.Excel Esports (3W-11P)

10. Rogue (2W-12P)

 

Jak widać sytuacja w środku tabeli jest niezwykle wyrównana, następne mecze powinny nam wyklarować sytuację podpowiedzieć kogo będziemy mogli zobaczyć w fazie play-off.

 

fot.eu.lolesports.com

 

 



Proponowane posty:


League of Legends

Presezon - kompletnie nowa gra


League of Legends

Nowe rangi pozycyjne!


League of Legends

KIA oficjalnym partnerem LEC!


SPONSOROWANE

Udostępnij post: