Dołącz do naszej społeczności!

Dawid Wiesiołek


Sobotni półfinał pomiędzy FaZe a Astralis nie przyniósł kibicom tylu emocji, ilu można było się spodziewać. Zacięte potyczki tych zespołów trwają od roku, kiedy to rozpoczęły się na turnieju w Katowicach w 2017 roku. Mecze te anlizować można na wielu płaszczyznach. Przyjrzyjmy się jednym z nieodzownych aspektów ich rywalizacji, który pojawia się zanim zawodnicy na dobre dołączą do serwera.

Nie jest żadną tajemnicą, że dla obu ekip de_Cobblestone był i jest 'perm-banem', czyli mapą odrzucaną jako pierwsza przy procesie wyboru map. Przy spotkaniu dwóch drużyn unikających tej samej mapy, pojawiają się pytania, na które odpowiedź znaleźć muszą zawodnicy, trenerzy czy analitycy. Kto się pozbędzie piątego koła u wozu? Czy zaryzykować i zrzucić odpowiedzialność pozbycia się niechcianego gościa na przeciwników? Czy może za wszelką cenę upewnić się, że nie pojawi się on w meczu, wetując go samemu? 

Pierwsze spotkania tych drużyn odbyły się podczas IEM Katowice 2017. Grali ze sobą dwukrotnie w grupie oraz w finale, w każdym z tych przypadków to FaZe odrzucało Cobble'a, podobnie jak tydzień później na turnieju Starladdera. Punkt zwrotny miał miejsce na pierwszym międzynarodowym turnieju w Australii - IEM Sydney 2017.

Podczas spotkania grupowego w formacie BO1, żadna z ekip nie odrzuciła de_Cobblestone'a co doprowadziło do rozegrania go. Astralis po solidnej stronie terrorystów i niemal bezbłędnej grze jako CT, wygrało wynikiem 16:7. W kierunku zawodników FaZe wylała się fala krytyki za takie decyzje podczas wetowania map. 

Kolejny mecz odbył się w ramch półfinału tego turnieju w formacie BO3. Proces wyboru map rozpoczęło Astralis od zrezygnowania grania Cache'a. Była to decyzja jak najbardziej uzasadniona. Duńczycy mieli na niej ogromne problemy ze skuteczną stroną defensywną i utrzymywaniem powtarzalnego poziomu strony terrorystów. Co więcej na dany moment, była to najprawdopodobniej najsilniejsza mapa ich przeciwników.

FaZe, jak gdyby nie wyciągając żadnych wniosków, odrzucili Overpassa. Na twitterze od razu zagotowało się, gdzie najbardziej znani eksperci poddawali w wątpliwość umiejętność racjonalnego myślenia zawodników europejskiego 'superteamu'. Astralis natychmiast wybrało Cobblestone'a, mimo iż mapa ta od zawsze była ich najsłabszym punktem. FaZe dobrało Nuke'a, a trzecią partią został de_Train. FaZe zdecydywało się rozpocząć mecz jako terroryści. Jakież zdziwienie musiało spotkać Astralis, gdy zawodnicy europejskiej drużyny zdominowali mecz, kończąc pierwszą połowkę 12:3. Mimo próby gonienia wyniku przez Astralis w drugiej części, to FaZe cieszyło się z wygrania mapy, a później całego meczu 2:1. Po meczu Karrigan stwierdził na twitterze, że ograł przeciwników w procesie wyboru map. Przewidując spotkanie Astralis w fazie paly-off, wykorzystał mecz na Cobblestonie w fazie grupowej jako haczyk.

Gla1ve - IGL Astralis - wyraził powątpiewanie w istnienie 'wielkiego planu Karrigana', dodając, iż takie kreowanie się na wszechprzewidywującego, to jedynie gra pod publiczkę. Karrigan w odpoweidzi na to dodał kolejnego tweet'a, w którym podkreślił sukces swojego planu. Doszło wtedy do małego spięcia między Karriganem a jego byłymi teammate'ami. Device wrzucił zdjęcie trofeum Majora, którego Karrigan nie posiada i zasugerował, że zachowanie jego rodaka było aroganckie. Natomiast IGL FaZe odpowiedział, że to tylko przyjacielskie przepychanki słowne, powstałe w reakcji na wywiad Gla1ve'a.

Mimo słów Gla1ve'a, podważającyh istnienie jakiegokolwiek planu, w następnych potyczkach z FaZe w ramach m.in.: ESL One New York 2017 czy ELEAGUE CS:GO Premier 2017 , Astralis odrzucało Cobblestone'a. Również w końcówce 2017 i na początku 2018 roku, Astralis wetuje swego 'perm-bana' (np.: IEM Katowice 2018). Czy ta tendencja zmieni się, wraz z upływem czasu? Czy być może ciągłe porażki przeciwko europejskim gigantom spowodują, że Duńczycy wyjdą z inicjatywą poprawy swej pięty Achillesowej i przygotują zasadzkę podobną do tej, na którą dali się złapać podczas IEM Sydney 2018?